RSS
wtorek, 15 listopada 2016
Aktorka i dyktator czyli historia dziwnej miłości

  Nie przepadam za biografiami i rzadko je czytam. Jednak zainteresował mnie tytuł "Kochałam Stalina". Zaskakujący i niespodziewany, zerknęłam na autora Lubow Orłowa. Kojarzę tą aktorkę z komedią "Świat się śmieje". Oglądałam film jako dzieciak, potem jako nastolatka i zapamiętałam że było dużo niezłej muzyki. Byłam zdumiona -Lubow Orłowa i Stalin ? Dlatego postanowiłam przeczytać książkę.

    Aktorka napisała swoje wspomnienia w 1962 roku, wiedziała że nie będzie mogła ich opublikować w ZSRR więc przekazała swoje zapiski chińskiemu dyplomacie z prośbą o przesłanie ich do Pekinu. Wspomnienia zatytułowane "Jasna droga" zostały wydane w bardzo małym nakładzie 1200 egzemplarzy dopiero w latach siedemdziesiątych. Rękopis aktorki zginął, Przypadkiem ocalał jeden egzemplarz "Jasnej drogi", znaleziono go w 2013 .Długo czekały na swoje pięć minut. Może co najmniej o 30 lat za długo.Wspomnienia są napisane w nieco naiwny sposób. Widać, że aktorka pisała jak serce i wspomnienia dyktowały, bez pomocy redaktora, który by podpowiadał w jaki sposób ożywić akcję czy całość bardziej płynnie skomponować. Chwilami wspomnienia są bardzo naiwnie napisane, jakby zafascynowana wodzem aktorka nie wiedziała, że w kraju jest terror . Stalin jest opisany jak bardzo dobry i szlachetny człowiek.

   Książka o romansie, ale bez cienia erotyki. Miłość jak w przedwojennym filmie. Pocałunek artystki i wodza, po czym cięcie chwila muzyki i kochankowie się żegnają pocałunkiem. Nie ma  opisów scen intymnych. W zasadzie znacznie ciekawsza jest historia samych wspomnień niż te zapiski Orłowej.

     Przed przeczytaniem książki chciałam sobie przypomnieć muzykę z filmu "Świat się śmieje", niestety już brzmiała trochę inaczej :(. Najgorsze, że film niegdyś czarno biały doczekał się kolorów i to mu bardzo zaszkodziło. Przepadła cała magia . Może stare kino powinno zostać czarno białe. 

    

   

 

19:25, czarna9610
Link Komentarze (3) »
niedziela, 02 października 2016
Czarny strój przygotowany

  Dłuższe milczenie... przyznaję po raz pierwszy nie miałam ochoty wracać z urlopu do domu. Najchętniej obydwoje byśmy zostali pod Zadarem z daleka od tej całej zawieruchy. Trzeba było jednak wrócić do rzeczywistości i ewentualnie możemy sobie zaśpiewać : "bo tutaj jest jak jest po prostu i ty dobrze o tym wiesz" Tym razem za to, że jest byle jak odpowiada również poseł Kukiz.

    Niestety jest coraz gorzej. Nie wiem czy kiedykolwiek w historii naród był tak bardzo podzielony. Nawet nie wiem , czy jeszcze jesteśmy narodem, Ostatnio czytam zbiór reportaży  Pawła Smoleńskiego "Izrael już nie frunie". Jeden z rozdziałów to rozmowa z izraelska dziennikarką panią Ireną. Dziennikarka uważa iż Żydom izraelskim nie udało się stworzyć narodu. 
   "Gdyż naród to wspólnota która, prócz języka, kultury często wspólnego rządu i terytorium ma dla siebie życzliwość i wyrozumiałość ", pozwoliłam sobie zacytować zdanie z książki Pawła Smoleńskiego, bo od kilku dni nie potrafię się od tych słów uwolnić... bo właśnie u nas mimo wspólnego języka i terytorium zanika ta życzliwość. Znika wzajemna tolerancja. Jest gorzej niż po 13 grudnia 1981 roku. 

       Dlatego mimo, że mnie bezpośrednio problem już na szczęście nie dotyczy, postanowiła iść jutro do pracy ubrana na czarno. Nie robię tego z myślą o sobie, córka na szczęście ma uniwersalny zawód i może w razie czego wyemigrować. Choć w ten sposób chcę pokazać, że państwo powinno przestać interesować się życiem seksualnym obywateli. Dziś sejm zabroni aborcji, jutro antykoncepcji a za rok będziemy musieli podpisywać listę obecności na procesji Bożego Ciała. Kiedyś już pisałam, im bardziej będą restrykcyjne przepisy dotyczące aborcji, tym mniej dzieci będzie się rodziło. Co prawda dzięki wprowadzonej ustawie nagle zmniejszy się liczba gwałtów w kraju. Zgwałcona dziewczyna będzie się bała zgłosić gwałt żeby przypadkiem nie urodzić dziecka gwałciciela. Raczej po cichu wyjedzie za granicę i tam usunie, oczywiście o ile będzie miała pieniądze. Jak zwykle przegrają najbiedniejsi.

     W piątek w pracy jedna z koleżanek spytała, czy bierzemy wolny poniedziałek. Nie wszystkie możemy, jest nas mało. Postanowiłyśmy przynajmniej ubrać się na czarno. Byłam nieco zdziwiona, bo koleżance która zaczęła rozmowę ciąża już nie grozi, na dodatek ma dwóch synów i nie ukrywa, że jest katoliczką. Jak widać nie tylko bezbożnicy są przeciwni zaostrzeniu tej ustawy. Nie mam za dużo czarnych ubrań, raczej spodnie czy spódnice, ale pobiegłam do sklepu i czarną bluzkę kupiłam. Mam nadzieję, że rząd tym razem jednak narodu wysłucha. Aczkolwiek jak patrzę na naszą rzeczywistość, to przypominam sobie "Folwark zwierzęcy" i jakim cudem Orwell ten PIS przewidział ?


19:45, czarna9610
Link Komentarze (2) »
niedziela, 31 lipca 2016
Lipiec zleciał

             Lipiec zleciał jakby z przysłowiowego bicza trzasnął. Lipiec pod znakiem przetworów, na działce obrodziły wiśnie, ogórki i agrest. Teraz dołączyły jabłka i pomidory.

             W pracy - lato w bibliotece. Były różne zajęcia mniej lub bardziej pracochłonne. Czasem byłam nieco zaskoczona. Na przykład podczas zajęć "Świat za 100 lat". Jako dzieciak często miałam takie zadanie, jak wyobrażasz sobie świat w XXI wieku. Rysowałam statki kosmiczne, ludzi zdobywających Marsa i witających się z Marsjanami i roboty, które gotują, sprzątają i na dodatek prowadzą samochody. Przyznaję spodziewałam się podobnych prac, tymczasem dzieciaki namalowały genetycznie modyfikowane zwierzaki. Różowe krowy ze skrzydłami i wieloryby dla odmiany liliowe, ale też ze skrzydłami. 

      13 lipca okazał się dniem super pechowym. Zatkała się rura pod zlewem i nie dało rady odblokować. Zawiodła specjalna sprężyna i kilka butelek podobno najsilniejszego Kreta. Mąż reperował, walczył i w efekcie zalało mieszkanie sąsiada. A woda nadal źle spływała. Na dodatek padał deszcz , wiał wiatr i połamała się parasolka, a była niby z tych lepszych, bardziej trwałych. Na szczęście każdy 13 mija i w końcu udało się za pomocą jakiejś substancji udrożnić odpływ. Niestety parasolki nie udało się uratować. 

     W lipcu w końcu pojechaliśmy na weekend do Bochni. Udało się zrealizować kupon z Grouponu. Zwiedziliśmy kopalnię soli. Byłam pełna podziwu dla prezentacji multimedialnej stworzonej w kopalni. Weekend minął aż za szybko. 

    Również w lipcu po raz kolejny zaczęłam chodzić na siłownię. Trzy razy w tygodniu. Jest już lepiej, nie męczę się tak szybko. Chyba nawet polubiłam bieżnię i rowerek. najgorsze są z reguły pierwsze 3 minuty a po piątej zaczynam się rozkręcać i jest fajnie. 

    Również w lipcu zrezygnowałam ze słuchania Trójki. Niestety moja ukochana stacja radiowa bardzo się zmieniła. Podczas jednej audycji nie wytrzymałam nerwowo i wyłączyłam radio. następnego dnia propaganda podczas porannych wiadomości zdegustowała mnie. W końcu nie muszę w kuchni słuchać radia, mam całkiem dużo płyt z dobrą muzyką. 

    

 

20:28, czarna9610
Link Komentarze (2) »
środa, 15 czerwca 2016
"Pokój dla artysty" czyli nowa twarz autorki

  Jakiś czas temu jedną z powieści Marii Ulatowskiej oceniłam jako bajeczkę dla grzecznych dziewczynek. Przyznaję, że jednak bajeczki mnie wciągnęły i każdą powieść pisarki staram się przynajmniej pobieżnie przeczytać. Autorka przez ostatnie 4 lata napisała i wydała kilka całkiem udanych powieści obyczajowych. 

    Powieść "Pokój dla artysty" jest pozornie nieco inna. Maria Ulatowska napisała ją wspólnie z Jackiem Skowrońskim. Para twórców stworzyła powieść o dwojgu pisarzach, którzy postanowili kupić willę w Nałęczowie i przeznaczyć ją na Dom Pracy Twórczej. Jak poznałam ten wątek myślałam w pierwszej chwili, że będzie to powieść bardzo życiowa  o przebijaniu się pary bohaterów przez mur biurokracji. Tymczasem Marta i Jasza zostają właścicielami willi nieomal bez wysiłku. Niestety jak pokazuje życie łatwiej jest otworzyć Dom Pracy Twórczej niż go utrzymać. Część lokatorów nie płaci, niektórzy tylko w ostateczności są gotowi sprzedać obraz, żeby uregulować choć część rachunku. Na dodatek Marta i Jasza są ludźmi o bardzo dobrych sercach i nie bardzo sobie lokatorami radzą. Na dodatek willę w Nałęczowie i jej nowych właścicieli prześladuje jakieś fatum i kilku lokatorów umiera. Ktoś wypadł z balkonu a jeden z lokatorów truje się przez przypadek kaniami. Pozornie wszystko przez przypadek i nie ma w tym niczyjej winy. 

      Pozornie, bo "Pokój dla artysty" jest pierwszą jak dotąd powieścią kryminalną pani Marii Ulatowskiej. Przypadkiem jednym z lokatorów w wilii zostaje nadkomisarz Piotr Zawada, któremu coś się w tych wszystkich wydarzeniach nie zgadza.  Policjant jest co prawda zajęty budowaniem swojego związku z prawie pisarką Ewą  jednak przez cały czas bacznie obserwuje  co się dzieje w willi.

     "Pokój dla artysty" jest książką , którą się dobrze czyta, mimo nieco zagmatwanych wątków i dużej ilości zwłok. Połączenie romansu z kryminałem i jak to w książkach pani Ulatowskiej nie brak aluzji do powojennej historii kraju .  Bardzo mnie wzruszył i zaskoczył  ostatni rozdział .Powieść napisana ciepło i z humorem.Taka lektura w sam raz na urlop, czy letni wieczór. 

     

niedziela, 05 czerwca 2016
Dwie godziny dla wolności

 4 czerwca 1989 roku głosowałam, ale mimo iż byłam osoba jak najbardziej dorosłą nie zdawałam sobie sprawy jak ważny jest ten dzień. Wówczas bycie wolnym znaczyło dla mnie możliwość powiedzenia w każdej chwili - cześć idę dalej. Być wolnym czyli się nie wiązać, nie przyzwyczajać. Trochę jak w wierszu Iwaszkiewicza "bo kochać  to się wiązać. A ja muszę w drogę"  Marzyłam o życiu nieco cygańskim i wiecznej wędrówce. Polityka mnie niewiele obchodziła i ta wolność czerwcowa przeszła obok mnie. 

   Nie mogę już w każdej chwili się spakować i powiedzieć do widzenia. Nie żałuję. Dojrzałam i doceniłam, ze mam swoje miejsce na ziemi. Zaczęłam doceniać również wolność, która przyszła 4 czerwca 1989 roku. Dlatego wczoraj pojechaliśmy z mężem do Legnicy na marsz KOD. Postanowiliśmy choć w ten sposób pokazać jak ważna jest dla nas demokracja. Atmosfera była fantastyczna. Szkoda tylko, ze tak mało młodych ludzi było. W końcu ta wolność ma być dla nich. To otwarcie na Europę też jest dla nich. Mam nadzieję, że jednak też zaczną o demokrację walczyć 

     

18:57, czarna9610
Link Komentarze (2) »
piątek, 27 maja 2016
Czekając na deszcz

 Jeśli można wierzyć portalom pogodowym ... to właśnie u mnie jest burza. Tymczasem zaledwie na burze się zbiera. Prawie od dwóch godzin, niby wiatr, niby od czasu do czasu kilka kropli deszczu spadnie. Prawie biegłam z pracy, żeby zdążyć wyprowadzić psa przed burzą, jak się okazuje niepotrzebnie.

      Mam niespodziewany weekend. Byłam przygotowana , że muszę przepracować dwie soboty pod rząd. Koleżanka choruje, Na szczęście okazało się, ze można jutro placówkę zamknąć, wiec będą odpoczywać. Wczorajszy odpoczynek był całkiem przyjemny. Obejrzałam w kinie film "Panie Dulskie" Alternatywne zakończenie komedii Zapolskiej. Warto było. Nie bardzo rozumie, dlaczego "Moralność Pani Dulskiej" przestała być szkolną lekturą, od wielu lat prawie nikt jej nie wypożycza. Czyżbyśmy się bali , że przy okazji omawiania dramatu może się okazać, że tkwi w nas nieco dulszczyzny? 

    Tymczasem wiele się dzieje w polityce i nie tylko. Alarmy bombowe, spór o trybunał konstytucyjny, matura z religii i strajk pielęgniarek . Może ktoś się oburzy, ale rozumiem strajkujące pielęgniarki. Czytałam wywiad z pielęgniarką, która tłumaczy jak źle się pracuje, kiedy jest za mało etatów i brakuje ludzi. Rozumiem tą panią. U mnie w pracy też są w tej chwili problemy, bo mało etatów i kiedy zabraknie jednej osoby cały miesięczny harmonogram jest tylko na kartce papieru. Musimy dzielić między sobą dyżur sobotni i drugie zmiany. I jesteśmy tym zmęczone, da się zauważyć. Tylko tyle, że jak ja się pomylę i nie wpiszę czytelnikowi książki nic strasznego się nie stanie. Jak się pomyli zmęczona pielęgniarka może się skończyć tragicznie. Może powinniśmy zmniejszyć ilość senatorów, ewentualnie nieco obniżyć pensje politykom i dać te pieniądze pielęgniarkom. Bo co będzie  jak się zniechęcą i wszystkie wyjadą za granicę ?

    Trochę się rozpisałam. Deszcz nadal nie pada. Spróbuję sprowokować aurę i wyprowadzę psa na kolejny spacer 

 

   

  

19:46, czarna9610
Link Komentarze (4) »
czwartek, 12 maja 2016
Czasem dobrze wyjechać z miasta

Czasem dobrze jest wyjechać na kilka godzin z miasta, oderwać się od codzienności, zapomnieć o politycznych sporach. Wczoraj byłam na wycieczce , taki wyjazd z okazji Dnia Bibliotekarza. Pojechaliśmy do Rudy Sułowskiej miejscowości w pobliżu Milicza. Oglądaliśmy stawy hodowlane i podziwialiśmy ptaki. Żaby kumkały, trawa była zielona i woda czysta.

 

 

 

 

To był piękny dzień. Szukamy czasem pięknych miejsc daleko, czasem na krańcach kraju czy nawet za granicami. Tymczasem niecałe  dwie godziny drogi od domu mogą być takie urocze miejsca

 



19:37, czarna9610
Link Komentarze (2) »
niedziela, 03 kwietnia 2016
Komu przeszkadza kompromis aborcyjny

      Najbardziej z powodu obecnego kompromisu aborcyjnego cierpią chyba państwo Terlikowscy. Nie bardzo rozumiem dlaczego tak cierpią, bo przecież nikt im nie zakazywał przywołania na świat piątki dzieci. Chcieli to maja  ich sprawa.  Tylko powinni starać się zrozumieć tych, którzy tylu dzieci nie chcą. Chyba, ze to takie trochę z zazdrości, my mamy piątkę, dlaczego im ma być lepiej, bo mają tylko jedno? Zaczęłam od państwa Terlikowskich, bo wiem że zaliczają się do najgorliwszych bojowników do walki o nową ustawę. 

     Nie jestem zwolenniczką aborcji jako środka antykoncepcyjnego, ale cieszę się że nigdy mnie nie zawiodła antykoncepcja i nie musiałam podejmować trudnych życiowych decyzji. Cieszę się, że wiedziałam gdzie znaleźć informację jak zapobiegać niechcianej ciąży i stać mnie było na lekarza czy tabletki. Wiele z kobiet , które dziś protestują w większych miastach jest w podobnej sytuacji. Więc dlaczego niby protestują skoro ten problem ich bezpośrednio nie dotyczy, mógłby ktoś zapytać. 

      Protestujemy , bo nie chcemy żeby jeszcze więcej noworodków znajdowano w beczkach po kapuście czy w zamrażarkach. Pod koniec XIX wieku wśród najbiedniejszych warstw społecznych uważano że dzieci są karą za seks. Wiele dzieci było porzucanych i maltretowanych czy zaniedbywanych.  Zresztą co jakiś czas możemy poczytać o skatowanych dzieciach teraz tu w Polsce. zastanawiam się, czy biskupom i twórcom nowej ustawy o ochronie życia poczętego naprawdę zależy, żeby było więcej niechcianych i niekochanych dzieci. 500 zł tego naprawdę nie załatwi. Czy naprawdę twórcy tej ustawy chcą, żeby w oddziałach szpitalnych było jeszcze więcej chorych dzieci , zostawionych w szpitalu przez rodziców, którzy nie chcą albo po prostu nie czują się na siłach , żeby wychować dziecko z zespołem Downa ? Większość kobiet sobie poradzi, żal tych młodych biedniejszych, którym będzie trudniej wyjechać do Czech i tam na wszelki wypadek kupić tabletkę poronną. Na dodatek tym młodym często pani katechetka wmawiała na katechezie, że prezerwatywa jest be, a od tabletek rosną włosy na twarzy... Właśnie ta grupa będzie ofiarą nowej ustawy antyaborcyjnej. Chciałam zauważyć  iż  w tej grupie jest najwięcej przypadków pobicia dzieci, czy też zaniedbania. 

    Jestem ciekawa czy państwo Terlikowscy zdobędą się choćby na założenie darmowego przedszkola, w którym rodzice chorych dzieci będą je mogli ZA DARMO zostawić na kilka godzin ? Jestem ciekawa , czy księża zaczną oddawać część pieniędzy z tacy i kolędy na pomoc dla samotnych młodych matek z dziećmi. Może nawet te dzieci za darmo ochrzczą? 

   Dziś znowu było w kraju gorąco, protesty i akcje. W ciągu swojego ponad pięćdziesięcioletniego życia nie podpisałam tylu protestów, co przez ostatnie pół roku. "Źle się dzieje w państwie duńskim" - niestety  dzieje się źle  nie w szekspirowskiej Danii tylko tu w Polsce

 

       

sobota, 26 marca 2016
Wesołych Świąt i udanego poświątecznego ;)

 Święta przyszły w tym roku bardzo szybko i nieco zaskoczyły. Jedni pomimo niezbyt sprzyjającej aury okna umyli inni (w tym ja ) postanowili poczekać aż będzie cieplej. Dlaczego zaczynam od okien, bo kiedy jechałam w tym tygodniu miejskim do pracy widziałam panią , która prawie jak akrobatka stała na zewnętrznym parapecie i czyściła ramy. Co prawda na parterze, ale dość wysokim. 

      Tak patrząc na panią pomyślałam sobie, że tak naprawdę to nie ma większego znaczenia czy okna czyste czy nie. czy ciasto upieczone czy kupione a żurek z torebki czy na własnoręcznie zrobionym zakwasie.Najważniejsze żeby to były nasze udane święta, żeby odpocząć, porozmawiać jak się uda iść na spacer. Żeby Święta minęły tak, jak sobie wyobrażamy. 

   W końcu te dwa dni dość szybko miną. Jak zwykle za szybko i we wtorek trzeba będzie wrócić do codzienności. Życzę wszystkim żeby ten powrót był udany. Żeby zwyczajny wtorek minął szybko i bez problemów, jak świąteczny poniedziałek. Udanego poświątecznego !

19:51, czarna9610
Link Komentarze (2) »
czwartek, 17 marca 2016
O czytelnictwie

 Ostatnio Gazeta co jakiś czas zamieszcza artykuły o dramatycznym spadku czytelnictwa w Polsce. Do niedawna myślałam, że dziennikarze lekko przesadzają. W końcu zawsze był jakiś procent ludzi, którzy czytać nie lubią. Nawet  kiedy zaczynałam pracę i nie było internetu a w telewizji było 2 programy nie wszyscy czytali. 

    Faktem jest, że nasze statystyki biblioteczne  lecą w dół, coraz mniej czytelników. Zastanawiałyśmy się z koleżanką nad przyczynami, być może nowe regulaminy biblioteczne, drobne opłaty za przetrzymanie książek mogą część osób zniechęcić. Na pewno niektórzy zamienili książkę tradycyjną na czytniki i biblioteka nie jest im już potrzebna. Tania książka choćby w księgarni Matras czy dyskontach. Można kupić książkę poniżej 10 zł i nie trzeba zaprzątać sobie głowy terminem zwrotu.

    Może coraz mniej , ale jednak ludzie nadal przychodzą i wypożyczają. na niektóre tytuły mamy nawet "kolejki" czytelników. Na dodatek coraz więcej osób przychodzi z małymi dziećmi i wypożycza dla nich książki. takich rodziców jest coraz więcej. Dlatego , kiedy przeczytałam iż 6 milionów Polaków nie czyta, myślałam że gazeta przesadza i tak źle chyba nie jest. Niestety kiedy  przeczytałam cały artykuł doszłam do wniosku .... jest znacznie gorzej. Dlaczego ? Otóż przy pytaniu o pisarza okazało się, że najbardziej popularnym i czytanym pisarzem jest Henryk Sienkiewicz, Z całym szacunkiem dla noblisty, pracuję w bibliotece już ponad 30 lat i od dawna nikt nie wypożycza Sienkiewicza dla przyjemności czytania. Owszem młodzież szkolna wypożycza dzieła Sienkiewicza, kiedy w szkole ma zadaną lekturę , ale zawsze proszą w miarę możliwości o książkę z opracowaniem Być może część ogranicza się tylko do przeczytania tego opracowania. Prawdopodobnie wiele z pytanych o przeczytane książki osób trochę się wstydziło tego, że nie czyta i na wszelki wypadek przypomnieli sobie autora lektur szkolnych. Można i tak.

     Może trzeba by jednak zmienić kanon lektur, pokazać już w szkole, że czytanie może być fajna rozrywką. Mniej klasyki więcej książek napisanych współczesnym językiem i zrozumiałych dla dzieci. A może należałoby ogólnie zabronić czytania książek, Polacy są dość przekornym narodem i jak im władza czegoś zabroni zrobią wszystko, żeby zakaz ominąć. Na razie podobno jesteśmy jednym z najmniej czytających narodów w Europie. 

   

22:44, czarna9610
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Tagi